Niedawno wszystkie media z lubością cytowały odpowiedź bohaterskiego pilota Wrony na pytanie postawione przez Martę Kaczyńską na Facebooku :
- Myślę, że piloci Tu-154, kiedy zobaczyli ziemię, starali się umknąć i uniknąć zderzenia. Mieli większą prędkość i przypadek sprawił, że w trakcie tego manewru uniknięcia kontaktu z ziemią uderzyli skrzydłem w grubsze drzewo, co spowodowało, że odpadła im końcówka skrzydła (...). Byli bez możliwości kontroli, skuteczność sterów była za słaba - tak kpt. Tadeusz Wrona w audycji "Gość Radia ZET" odpowiedział na wpis Marty Kaczyńskiej na Facebooku.
Okazuje się, że bohaterski pilot nawyraźniej się myli. Dowód? Rok temu 7 września w Rosji Tupolew 154-m również nie trafił w pas, wleciał w gęsty zagajnik i... wcale się nie rozbił. W sieci pojawił się niesamowite zdjęcia z wypadku Tu-154m, do którego doszło 7 września 2010 roku na opuszczonym pasie startowym obok wsi Izhma w Rosji. Na pokładzie były 72 osoby. Wszystkie przeżyły.
Co odróżnia ten wypadek od katastrofy polskiego tu-154m? Na pozór nic. Rosyjscy piloci mieli lepszą pogodę, a poza tym nikt nie mówił im, że są na kursie i na ścieżce. No cóż, ale o tym zdarzeniu nasze media, poza Faktem na pewno nie napiszą, możemy być tego pewni.
Poniżej link i niesamowite zdjęcia.
http://www.fakt.pl/Tupolew-nie-trafil-w-pas-i-sie-nie-rozbil-FOTO,artykuly,135985,1.html



Ile razy czytam o Smoleńsku, tyle razy muszę przywołać te modlitwę.
Bo sama, to ja sobie z kłębiącymi się emocjami na pewno nie poradzę. Nie ma takiego silnego, któremu by się udało, nawet jeżeli na zewnątrz wystawia opanowaną twarz!
Dlatego prawie nigdy nie komentuję, co najwyżej przypominam te słowa.
Kaśka